Całkowity koszt automatyzacji i robotyzacji - czyli Total Cost of Automation (TCA)

Kategoria II
Wiedza
Całkowity koszt automatyzacji i robotyzacji - czyli Total Cost of Automation (TCA)

Praktycznie wszyscy znają akronim TCO (Total Cost of Ownership). Oznacza on całkowite koszty posiadania określonych zasobów, w tym w szczególności rozwiązań informatycznych. W tym ostatnim przypadku na TCO składa się całkowity koszt pozyskania, instalowania, użytkowania, utrzymywania i w końcu pozbycia się rozwiązań informatycznych w określonym przedziale czasu.

Dzięki temu wskaźnikowi dana inwestycja nie jest rozpatrywana jedynie z perspektywy nakładów na jej realizację, ale pozwala uwzględnić kompleksowo koszty posiadania pozyskanego rozwiązania. Bazowanie na niej zdecydowanie uwiarygadnia przygotowywany Business Case zakładający wykorzystanie tworzonych rozwiązań (można wówczas pokazać syndrom "tanio posiąść czy posiadać").

Dodatkową zaletą posiadania TCO jest możliwość dokonania benchmarkingu kosztowego posiadanych rozwiązań w odniesieniu do danego rynku lub branży.

Na tej samej idei bazuje TCA (Total Cost of Automation) - całkowity koszt automatyzacji. W usystematyzowany sposób pozwala on przedstawić koszty zautomatyzowania (w szczególności: zrobotyzowania) organizacji i operacyjnego utrzymania tej automatyzacji. W porównaniu do TCO TCA w zdecydowanie większym stopniu uwzględnia aspekt biznesowy i jest od razu nakierowany na specyfikę automatyzacji (robotyzacji).

Na TCA składają się koszty bezpośrednie, pośrednie i utraconych korzyści.

Do kosztów bezpośrednich zalicza się:

  • Oprogramowanie do robotyzacji - licencje na środowisko do stworzenia robotów i zarządzania nimi - w szczególności monitoring działania robotów, oprogramowanie pomocnicze (np. narzędzia do wersjonowania kodu robotów);
  • Roboty - koszty zbudowania robotów (development, testy) i ich aktualizacji (uwaga: w zależności od finalnego sposobu podejścia do robotyzacji procesów te koszty mogą być widoczne w kosztach osobowych);
  • Sprzęt - serwery, na których roboty będą pracować (obecnie są to praktycznie środowiska zwirtualizowane, ale i tak są one uruchamiane na fizycznym sprzęcie);
  • Ludzie - zespół zajmujący się utworzeniem, monitorowaniem i utrzymaniem robotów (należy uwzględnić zarówno pensje tych osób, jak i koszty ich szkoleń).

Do kosztów pośrednich zalicza się:

  • Koszty synchronizacji i nadzoru prac roboty-IT - koszty konsultacji i koordynacji działań na styku wytwarzanie robotów-dział IT utrzymujący systemy, na których te roboty pracują;
  • Koszty komunikacji w organizacji - koszty działań komunikacyjnych do pracowników, tak aby odpowiednio zaprezentować ideę robotyzacji i zbudować świadomość;
  • Koszty alokacji/przebranżawiania pracowników - w niektórych organizacjach robotyzacja pociągnie za sobą zwolnienia pracowników lub ich przenosiny w inne miejsca organizacji;
  • Koszty przestojów spowodowane niedostępnością robotów - koszty wystąpienia przerwy w działalności - w tym koszty straconego czasu personelu wykorzystującego efekty pracy robotów (część ekspertów zalicza tutaj również utratę reputacji, rezygnację klientów, utratę szans biznesowych itp.).

Do kosztów utraconych korzyści zalicza się:

  • Koszt utraconych przychodów - całkowita utrata potencjalnych i rzeczywistych przychodów (wynikających z umów) z powodu awarii robotów.

Należy mieć świadomość, że przy uruchomieniu 1 czy 2 robotów koszty ich działania są stosunkowo nikłe (o ile nie chcemy uruchamiać tego na narzędziu klasy "A", np. rozwiązań Blue Prism) Również korzyści są nikłe - należy to bardziej traktować jako eksperyment, a nie faktyczne wdrożenie. 

Natomiast wprowadzeniu kilkunastu robotów powoduje gwałtowny wzrost kosztów - bo musimy przygotować całe środowisko pracy dla robotów. To moment, kiedy na pewno należy patrzeć na podejmowane działania poprzez  pryzmat TCA.

Wreszcie kiedy mamy kilkadziesiąt (czy więcej) robotów, to wśród kosztów objętych TCA ujawniają się takie, o których wcześniej nikt nie myślał, np. 1/3 firmy stoi, bo roboty przestały działać, a nie ma już na pokładzie tych ludzi, którzy byliby w stanie szybko zastąpić zrobotyzowanych pracowników.